Chciał znaleźne - dostał zarzuty
Zarzuty kradzieży oraz oszustwa usłyszał 30-letni zabrzanin, który okradł swoją sąsiadkę, a następnie zażądał od niej 100 złotych tzw. znaleźnego. Kiedy mężczyzna przyszedł do domu poszkodowanej zamiast pieniędzy otrzymał od oczekujących na niego policjantów zaproszenie do komisariatu. Teraz grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Zarzuty kradzieży oraz oszustwa usłyszał 30-letni zabrzanin, który okradł swoją sąsiadkę, a następnie zażądał od niej 100 złotych tzw. znaleźnego. Kiedy mężczyzna przyszedł do domu poszkodowanej zamiast pieniędzy otrzymał od oczekujących na niego policjantów zaproszenie do komisariatu. Teraz grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Kradzież torebki z pieniędzmi, dokumentami osobistymi oraz lekarstwami nastąpiła w dniu 9 lutego. Wracająca z zakupów do domu 62-letnia kobieta przewróciła się na chodniku. Ze względu na chorobę nóg starsza pani nie potrafiła o własnych siłach podnieść się. Z pomocą przyszła jej dopiero sąsiadka. Wówczas okazało się, że w chwili, kiedy kobieta leżała na chodnika nieznany sprawca ukradł jej torebkę. Następnego dnia do mieszkania poszkodowanej zapukał znany jej z widzenia sąsiad informując, że posiada torebkę, a w zamian za jej oddanie żąda 100 złotych. Opisu dalszej części historii z pewnością nasi czytelnicy spodziewają się. Kobieta zawiadomiła policjantów z komisariatu III w Zabrzu, którzy zatrzymali mężczyznę w chwili, kiedy ten przyszedł po pieniądze. Odzyskano torebkę z dokumentami, a zatrzymany 30-latek przyznał się do jej kradzieży ze szczegółami opisując, że przestępstwa dokonał w chwili, kiedy kobieta cierpiała leżąc na chodniku. Wymieniony przyznał się także, że pieniądze, które były w torebce wydał już na zakup alkoholu. Wczoraj policjanci przedstawili zatrzymanemu dwa zarzuty: kradzieży oraz oszustwa. Grozi mu za to kara do 8 lat pozbawienia wolności.
